Największa klęska w karierze

I posypało się wszystko.Całe życie zawisło na sznurku. Straciłam za dużo w zbyt krótkim czasie. Nie potrafię znieść tej straty. W ciągu tygodnia straciłam ich dwóch. Tych których uważałam za ważnych w moim życiu.Mojego przyjaciela i mężczyznę którego kochałam. Nie wiem dlaczego to się stało.Nie wiem dlaczego nie byłam w stanie tego ratować. W tej chwili nie potrafię już nic. Zastanawiam się nad sensem życia.I nagle widzę pustkę. Nie widzę nic,a może po prostu nie chcę nic widzieć.Wiem że w jednej z tych sytuacji to ja nawaliłam i to bardzo.I gdy próbowałam to naprawić,próbowałam walczyć psułam to jeszcze bardziej. Zawiodłam kogoś kogo kochałam. Chciałam dać mu szczęście a zadałam mu ból. Nie potrafię sobie tego wybaczyć,nie potrafię tego zaakceptować.Nie wiem dlaczego to się zdążyło.Tak bardzo tego nie chciałam.Ale gorsze jest to co stało się z moim przyjacielem.Nie wiem dlaczego go straciłam. Zniknął z dnia na dzień. Zerwał wszelkie formy kontaktu. Nie zostawił nic. Nie powiedział dlaczego odchodzi. Nie powiedział nic po prostu zniknął z mojego życia. To wszystko miało miejsce w jednym czasie.Co sprawiło że nie jestem w stanie tego znieść.Nie potrafię walczyć o nic. Za duży jest to cios dla mnie.Mój mózg nie chce już myśleć a serce krwawi jedną wielką raną. Ono nie pękło ona rozpadło się w drobny mak. A ja nie jestem w stanie go pozbierać. Psychicznie jestem na samym dnie albo i jeszcze niżej. Ale teraz nawet fizycznie nie jest dobrze.Ogromny,długotrwały stres zrobił swoje. W mojej dłonie nie utrzyma się już nawet długopis. Nogi nie chcą pełnić swojej funkcji. W głowie mam karuzele, przed oczami mroczki.Wykończyłam się nie dość że psychicznie to jeszcze fizycznie.A ja nie potrafię się pozbierać. To dla mnie za dużo.Jeszcze niedawno mówiłam że będę się w końcu cieszyć życiem.Ale i to nie wyszło.Z tak wyczerpanym organizmem nie jestem w stanie się cieszyć. Nie jestem w stanie zrobić niczego. Doprowadziłam się do całkowitej klęski. Ale wiem jedno,że pomimo tej klęski chcę żyć. Bo przecież mam dla kogo. Wiem,że gdybym odeszła moja siostra,moja kuzynka a przed wszystkim moja mama załamały by się. Nie mogę sobie na to pozwolić. I chociażby dla nich będę walczyć. Nie ważne jak bardzo trudne to będzie,będę walczyć o moje życie,o moje marzenia. Nie pozwolę się złamać.Ten cios był za silny ale trudno. Trzeba wstać z tego dnia i piąć się na szczyt.Upadki zawsze są bolesne ale to one sprawiają że czerpiemy radość z sukcesów. I wy też nie dajcie się nigdy złamać. Wiem,że są chwilę gdy brak nam sił ale trzeba walczyć.

Jeden komentarz do “Największa klęska w karierze

  1. Wydaje mi się, że dopóki jesteś w stanie powiedzieć własnie to „mam dla kogo żyć”, wykaraskasz się z tego. Emocje i uczucia o których mówisz nie są łatwe i nie są przyjemne, ale przede wszystkim musisz wziać głęboki wdech aby się zdystansować. Jak sama twierdzisz – teraz niewiele jesteś w stanie zrozumieć albo po prostu nie masz na to siły. Pozwól sobie zebrać te siły. Trzymam kciuki.

    Pozdrawiam i w wolnym czasie zapraszam do siebie.

Odpowiedz na „KalaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>