Załamka,depresja i myśli samobójcze.

Jest to temat który według mnie warto poruszyć. Nie wiem o tym za dużo,a na pewno nie od medycznego czy psychologicznego punktu widzenia. Ale tylko i wyłącznie na swoim przykładzie. Nikt z mojego otoczenia, nawet najbliższego nie ma pojęcia o ,,tym” etapie w moim życiu. Wszyscy uważają mnie za osobę którą ciężko złamać. Sama staram się sprawiać takie wrażenie, wieczny uśmiech na twarzy i mnóstwo dobrych rad. Wiele młodych ludzi a szczególnie dziewcząt postępuje w ten sposób. Niektórym udaje się to perfekcyjnie tak jak mi i jest to wielki błąd. W ten sposób nie dajemy szansy inny aby nam pomogli. Ale zaczynając od początku. Zaczęło się to nawet nie wiem kiedy ale około 3 lata temu. Drobne sprzeczki ze znajomymi, później już konflikty, zawody miłosne, poczucie braku akceptacji, miliony pomysłów nie do zrealizowania. I wtedy nie uzasadnione potoki łez,lęki i ataki histerii. Często wyładowywałam to napięcie na najbliższych, zazwyczaj rodzicach. Po mimo tego że kochałam ich bezgranicznie, nie potrafiłam tego powiedzieć. Przeprosiny to było coś czego nie byłam w stanie zrobić. Przepraszałam pisząc ale nikt tego nie widział. Rozmyślałam i układałam wszystko w swojej głowie. Nic nikomu nie mówiąc, co mnie rozwalało od środka. Po jakimś czasie było coraz gorzej. Mój organizm był wyczerpany. Fizycznie nie zmieniłam się wcale ale psychika siadała w błyskawicznym tempie. Już wtedy nie byłam w stanie kontrolować łez,złości i irytacji. Całą uwagę skupiałam na tym żeby nie płakać w miejscach publicznym lub otoczeniu ludzi. Lato trochę mnie ratowało. Prawo do noszenia okularów przeciwsłonecznych gdzie nie było widać zapuchniente oczy. Nie wiem czy mogę tak powiedzieć ale wtedy zaczęła się moja depresja tu były jej początki. Cały świat zaczął mnie wtedy przytłaczać,ludzie odsuwać.Niektórzy sami ze względu na moje zachowanie innych odpychałam sama. Gdy zdążyło mi się na chwilę odzyskiwać jasność myślenia żałowałam wszystkiego a najbardziej żal mi było mamy która nie wiedziała dlaczego tak ciężko jest się ze mną dogadać. Podejrzewam że nawet przez myśl jej nie przeszło że tak wielka walka toczy się we mnie. Pomimo swoich wybuchów byłam uśmiechnięta w jej otoczeniu, dlaczego nie miała żadnych obaw. Byłam przecież nastolatką w wieku dojrzewania. Ja sama nic z tym nie robiłam, nie szukałam pomocy. I wtedy już całkowicie odcięłam się od świata ze swoim problemem. A wtedy zaczął się najgorszy etap. Nie raz myślałam o zakończeniu swojego życia. Jako że bardzo bałam i boję się bólu, nigdy nie myślałam o żyletce. Jedyne co wtedy przychodziło mi do głowy to alkohol i tabletki. Ale jako perfekcjonistka nie mogłam tego zrobić od tak. Nawet własną śmierć chciałam zaplanować. W tej chwili sama w to nie wierzę. Pisałam listy, przygotowywałam się i zamykałam ważne sprawy. Ale zawsze zdążało się coś co mnie powstrzymywało. Listów było kilka tak jak planów. Ale żaden na szczęście nie doszedł do skutku. Dopiero za trzecim razem zdałam sobie sprawę że potrzebuję pomocy, ale było to dla mnie absurdalne. Uważałam że jest już za późno. I tak zniechęcona całe dnie spędzałam w sieci. I właśnie tak trafiłam na coś co w pewnym sensie wyciągnęło mnie z depresji. Było to zdjęcie jednego z polskich siatkarzy Andrzeja Wrony. Od tego zdjęcia do kanału Igłą Szyte. A tam masa pozytywnej energii. I pasja jaką stała się siatkówka. Tak bardzo się w to wkręciłam że nie myślałam już o samobójstwie. Psychicznie dalej sięgałam dna ale powoli zaczęłam normować to. Oczywiście nie było to jak za pstryknięciem palcami. Trwało to bardzo długo. Po mimo że teraz ten sport zajmował moją głowę łzy dalej leciały a lęki powracały. Ale z miesiąca na miesiąc minimalnie się to zmniejszało. Po około roku byłam w stanie rozmawiać z ludźmi bez strachu i napadów histerii na każde złe słowo. Już wtedy byłam na tyle świadoma że wiedziałam że nie wolno mi tego przerwać. Jako że reprezentacja była bardzo odległa, podświadomie szukałam jeszcze czegoś co mnie zaciekawi i odciągnie od dziwnych myśli. Znalazł się lokalny klub sportowy, który na początku nie zaciekawił mnie aż tak bardzo ale ciągnęłam do niego. Już w tej chwili jestem w niego całkowicie wkręcona i wiem że dzięki temu cały czas chodzę po tym świecie. Po mimo tego że wszystko układało się tak pięknie, nawet w tym momencie nie mogę mówić o tym że jestem całkowicie,, normalna”. Że moja psychika jest na właściwym poziomie. Wiem że jeszcze bardzo długo będę się z tym zmagać. Depresja to coś z czego nie da się wyjść błyskawicznie tu potrzeba wielu lat. Ale teraz jestem na poziomie całkowitej kontroli nad sobą. I każdą złą myśl odsuwam w cień. Wymaga to dużo poświęcenia i zaciętości ale jest to możliwe. Dalej całym sercem jestem z siatkówką jak i lokalnym klubem ale szukam też nowych pasji. Chcąc wyjść z takiego stanu nie można pozwolić sobie na nudę i na to aby nasze myśli płynęły swoim torem. W dniu dzisiejszym mogę powiedzieć że jestem na dobrej drodze na wyjściu z tego stanu. Mam nadzieję że moje słowa pomogą komuś, wskażą odpowiednią drogę. Ja też chętnie pomogę wysłucham. Bo sama wiem jak trudno jest powiedzieć o tym komuś bliskiemu. Anonimowe wyznanie jest dużo lepsze, a ja nikogo nie zamierza pouczać. Samobójstwo nie jest żadną drogą, a depresja końcem świata. Walcz i nie daj się pokonać!!!

5 komentarzy do “Załamka,depresja i myśli samobójcze.

  1. Prawdziwe, mądre, a przede wszystkim życiowe. Ciężko się przełamać, by o tym mówić, ale najważniejszy jest pierwszy krok i chęć walki. O siebie i dla siebie. Powodzenia w dalszej drodze do szczęścia!

  2. Wchodzę i co?! No i miazga dla mnie to strzał w dziesiątkę. Jest tu takie coś co sprawia, że chce czytać, że rozumiem co czytam, a to jest ważne. Odwalasz tu kawał dobrej roboty, a ja to doceniam. Mam nadzieję, że odniesiesz sukces, bo z tym dobytkiem szanse na to są niemałe. Życzę powodzenia i cieplutko pozdrawiam.

    Komentarz, odwiedziny wszystko to pomoże mi uwierzyć, że spełnię swoje marzenie wydania ksiązki. Blog taguje o przeżywaniu życia po swojemu, objasniam to jak widzi je młoda dorastająca osoba.
    Nie szczędź krytyki zapraszam:
    http://1198-dni.bloog.pl

    • Dziękuję za bardzo miłe słowa :-) Na twój blog również wpadnę i poczytam. Zapraszam częściej, wpisy zamierzam publikować co 2 dzień :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>